Po niezłym piątym odcinku trzeciej serii "Pretty Little Liars" przyszła pora na kolejny, który moim zdaniem wypadł nieco słabiej od swojego poprzednika, jednak miał kilka dobrych momentów i całkiem przyzwoite zakończenie.
Tym razem dziewczyny nie działały w grupie, lecz każda z nich zajmowała się czymś innym. Aria rozpoczęła pracę u Laurel, Hanna wraz z Toby'm udała się na przyjęcie zorganizowane przy kościele, Spencer poszukiwała informacji na temat April Rose, a Emily starała się przypomnieć sobie, wydarzenia z owej nocy, kiedy to została odurzona milizopamem. I właśnie to rozbicie wątków moim zdaniem tym razem nie przysłużyło się epizodowi, bo zabrakło jakiegoś elementu spajającego, co bardzo fajnie wyszło scenarzystom poprzednim razem.