Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the oc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the oc. Pokaż wszystkie posty

Zoe Hart i Summer Roberts - o serialowych wcieleniach Rachel Bilson

Jakiś czas temu pisałem o Emily VanCamp. Teraz chciałbym wspomnieć o aktorce, która na mojej liście ulubienic zajmuje drugie miejsce czyli Rachel Bilson. Kojarzę ją głównie z roli Summer Roberts (moja ulubiona postać serialowa w ogóle) w "The OC" oraz Zoe Hart w "Hart of Dixie". Pojawiła się również w dwóch odcinkach "Chucka" jako Lou - dziewczyna, która na krótko zainteresowała głównego bohatera. Ci z Was, którzy nie oglądają zbyt wielu seriali mogą kojarzyć ją z filmu "Jumper", gdzie zagrała jedną z głównych ról u boku Haydena Christensena.


Ja jednak chciałbym poświęcić więcej uwagi jej serialowym wcieleniom, które zamieściłem w tytule posta, bo to właśnie z tymi bohaterkami najbardziej kojarzę tę aktorkę. Jak już wielu z Was pewnie wie "The OC" to mój ulubiony serial, zacznę zatem od postaci Summer Roberts. Co mnie w niej urzekło? Przede wszystkim humor i sposób bycia. Z pozoru płytka dziewczyna bardzo szybko pokazuje widzowi swoje prawdziwe oblicze - niezwykle wrażliwe i pełne ciepła. Początkowo twórcy "Życia na fali" kreowali tę postać na słodką idiotkę, szybko jednak pokazali, że wcale taka nie jest. Już bodajże w 7 odcinku, dowiadujemy się przecież, że "Panią Bovary" czytała kilka razy.

Letnie premiery: Perception

Kontynuuję przegląd nowych seriali tegorocznych wakacji. Tym razem przyszła pora na kolejny tytuł od TNT: "Perception" - kryminalny procedural, w którym doktor neurologii pomaga policji w rozwiązywaniu śledztw. 


O planowanej emisji tego tytułu wiedziałem już ponad rok. Początkowo oczekiwałem jej z niecierpliwością ze względu na Erica McCormack'a, który dla mnie na zawsze pozostanie Willem z sitcomu "Para nie do pary". Jednak po obejrzeniu pierwszych zapowiedzi mój entuzjazm znacznie przygasł, więc do pilotowego odcinka zasiadłem z rezerwą i bez większych oczekiwań. Przeczuwałem, że będzie to kolejna typowa produkcja.

Sentymentalnym okiem cz. 3 - Gilmore Girls

Kilka tygodni temu na antenie stacji ABC Family zadebiutował serial Amy Sherman Palladino, twórczyni "Kochanych kłopotów" zatytułowany "Bunheads". Nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z tą nową produkcją. Jej pojawienie przypomniało mi jednak o mieszkańcach Stars Hollow i dziewczynach Gilmore.


Pamiętam, że gdy odczuwałem pustkę po zakończeniu "The OC" spytałem koleżankę o jakiś dobry serial i ta poleciła mi "Kochane kłopoty" (dziękuję Madziu B. :)). Obawiałem się jednak, że produkcja o matce i córce może nie przypaść mi do gustu. Na całe szczęście podczas seansu pilotowego odcinka zostałem mile zaskoczony dobrymi dialogami i fajną czołówką, która od razu jakoś pozytywnie nastroiła mnie do dalszego oglądania.

Po prostu uwielbiam...

... młodzieżowe odmużdżacze. I choć będę monotematyczny to znów muszę wspomnieć o "The O.C." moim serialu nr 1, o którym więcej informacji znajdziecie parę postów niżej o tu. Właśnie po raz kolejny oglądam pierwszy sezon. Jestem właśnie po ósmym odcinku, w którym Ryan, Seth i Summer pomagają Marissie uciec ze szpitala, po tym jak nałykała się proszków w Tijuanie. Po seansie naszły mnie pewne refleksje związane z serialami młodzieżowymi w ogóle.


Można zaobserwować, ze od początku powstania, gatunek jakim jest teen drama znacznie ewoluował. Najstarszym serialem tego typu jaki przychodzi mi do głowy jest oczywiście kultowe "Beverly Hills 90210" z 1990 roku, które było produkowane przez całą dekadę, aż do początku nowego millenium. W dzieciństwie często zasiadałem razem z siostrą przed telewizorem w niedzielne popołudnia, by śledzić początkowe sezony. O ile dobrze pamiętam pokazywała je telewizyjna dwójka. Zawsze podobała mi się Kelly i jej długie blond włosy. Steve i i Dylan też byli w porządku, a po odejściu Brendy nie rozpaczałem jakoś szczególnie, bo zastąpili ją piękną Valerie.

Sentymentalnym okiem cz. 2 - The OC

 
Moja przygoda z "Życiem na fali" (bo początkowo posługiwałem się polskim tytułem serialu) rozpoczęła się w okresie wakacji w 2006 roku, kiedy to produkcja miała swoją polską premierę na antenie telewizji TVN. Byłem świeżo po maturze i moje najdłuższe wakacje życia trwały w najlepsze. Nadmiar czasu pozwalał mi na oglądanie telewizji. Pamiętam, że zobaczyłem zapowiedź serialu, który zapowiadał się na ciekawą młodzieżówkę, osadzoną w przyjemnej dla oka scenerii Kalifornii. O ile mnie pamięć nie zawodzi, to pierwszy odcinek puścili w piątek o 14. Wiem, że byłem na dworze i spóźniłem się parę minut, a pilot nie porwał mnie jakoś szczególnie. Znacznie większą przyjemność sprawił mi tego dnia odcinek trzeciego sezonu "Felicity" puszczany godzinę później na telewizyjnej dwójce. Mimo średnio interesującego pilota (przynajmniej wtedy tak go oceniłem) postanowiłem dać serialowi szansę. I tak miałem nadmiar wolnego czasu...