... młodzieżowe odmużdżacze. I choć będę monotematyczny to znów muszę wspomnieć o "The O.C." moim serialu nr 1, o którym więcej informacji znajdziecie parę postów niżej o tu. Właśnie po raz kolejny oglądam pierwszy sezon. Jestem właśnie po ósmym odcinku, w którym Ryan, Seth i Summer pomagają Marissie uciec ze szpitala, po tym jak nałykała się proszków w Tijuanie. Po seansie naszły mnie pewne refleksje związane z serialami młodzieżowymi w ogóle.
Można zaobserwować, ze od początku powstania, gatunek jakim jest teen drama znacznie ewoluował. Najstarszym serialem tego typu jaki przychodzi mi do głowy jest oczywiście kultowe "Beverly Hills 90210" z 1990 roku, które było produkowane przez całą dekadę, aż do początku nowego millenium. W dzieciństwie często zasiadałem razem z siostrą przed telewizorem w niedzielne popołudnia, by śledzić początkowe sezony. O ile dobrze pamiętam pokazywała je telewizyjna dwójka. Zawsze podobała mi się Kelly i jej długie blond włosy. Steve i i Dylan też byli w porządku, a po odejściu Brendy nie rozpaczałem jakoś szczególnie, bo zastąpili ją piękną Valerie.

