Dziś chciałem wspomnieć trochę o pewnym zabiegu, który
pojawia się w wielu produkcjach serialowych. A mianowicie o wprowadzeniu narracji
bohatera oraz różnych formach jakie może ona przybierać. Pozwolę sobie dokonać
przeglądu wybranych seriali, które przychodzą mi do głowy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desperate housewives. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desperate housewives. Pokaż wszystkie posty
Bohater na kółkach - Desperate Housewives 8x13
Po ostatnim odcinku "Desperate Housewives" muszę stwierdzić, że ten serial nadal potrafi wyzwolić we mnie spore emocje. Podoba mi się to, że przed zakończeniem twórcy decydują się na gościnne występy dawnych bohaterów.
ANKIETA: Wybraliśmy partnera dla Eleny
Głosowanie na idealnego partnera dla Eleny Gilbert, głównej bohaterki "The Vampire Diaries" zostało zakończone.
Zaskakująco... słabo - Desperate Housewives 8x12
Cóż mogę powiedzieć o ostatnim odcinku „Gotowych na wszystko”. Chyba nie wiele dobrego. Był to chyba najsłabszy odcinek w tym sezonie. Co przemawia na niekorzyść epizodu to fakt, że było bardzo mało zabawnych sytuacji.
Wydaje mi się, że scenarzyści słabo wykorzystali potencjał drzemiący w wątku balującej Bree. Co prawda początkowe sceny z jej udziałem były śmieszne, ale rozmowa z pastorem i manifestacja nowej postawy podczas kiermaszu wypieków. Jeśli miały być dramatyczne, to słabo wyszły. Wydaje mi się, że ten motyw można było dużo bardziej wyeksploatować. Historię niewydolności nerek Susan (którą tak na marginesie uważam za najgłupszy obok zamiany dzieci wątek w całej historii serialu) potrafili ciągnąć pół zeszłego sezonu. Dlaczego więc rozrywkową Bree tak bardzo ograniczyli zbyt pospiesznym wprowadzaniem dramatyzmu. Nie porzucam jednak do końca nadziei, gdyż ruda desperatka nie porzuciła jeszcze swej postawy. Zatem liczę na zabawne sceny z jej udziałem w kolejnym odcinku.
Historia wdowy po Alejandrze też bardzo szybko została rozwiązana. Mogli coś z tym pokombinować i dłużej potrzymać nas w niepewności. Może właśnie zbyt mała dawka zabawnej Gaby tak negatywnie wpływa na mój odbiór tego epizodu.
Wątek Lynette też oceniam średnio. Niby pomysł fajny, ale wykonanie słabe. I scena gdy Lynette rzuca do Renee swoimi akcentami – beznadziejna. Nienawidzę tego typu motywów. To miało być śmieszne?
Paradoksalnie najbardziej w tym epizodzie podobał mi się wątek Renee. Jej rozmowa z Benem to jedyny moment, który jakoś mnie poruszył podczas tych czterdziestu minut. A jej nowa fryzurka bezbłędna.
Postaci Susan nawet nie będę opisywał, bo nie miała żadnego znaczącego wątku i to też oceniam na plus. Nie dostała nawet migawki na końcu odcinka.
Podsumowując, zaskakująco słaby odcinek, głównie za sprawą małej dawki humoru, za który właśnie kocham ten serial. Kierowany sympatią do gospodyń z Wisteria Lane zawyżam lekko swą ocenę i daję 6/10.
Ściągawka w menu – Desperate Housewives 8x11
Najnowszy odcinek „Gotowych na wszystko” przyniósł ze sobą jak zwykle wiele zabawnych sytuacji. To chyba właśnie za świetny humor tak bardzo kocham ten serial. Najbardziej podobała mi się Gaby na spotkaniu biznesowym. Akcja z menu bezbłędna. Ciekawie wypadła też nowa, wyuzdana Bree, która wie jak się dobrze zabawić. Motyw z tym kolesiem w basenie był bardzo komiczny. A miny Marcii Cross, gdy grała pijaną – dla mnie rewelacja. Świetna postać, aktorka doskonale potrafi przekazać mimiką twarzy jej emocje.
Przechodząc do pozostałych wydarzeń w epizodzie, to cieszy fakt, że bohaterki jeszcze się nie pogodziły. Rozejm mamy tylko na linii Lynette – Gaby. Swoją drogą ich wspólne sceny też bardzo dobre. Świetna była ich rozmowa w domu Lynette, gdy Gaby chciała nauczyć się biznesowych terminów. Druga scena z ich udziałem – w domu Solisów, wzruszająca. Widać, że obie tęsknią za mężami i będą wspierały się w tych trudnych chwilach.
Co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, to wątek Susan, który znów wzbudził moje zainteresowanie. Klocki lego z pierwszej serii dużo ją kosztowały, a rozmowa z Marissą sam na sam nawet trochę mnie poruszyła. Dobrze, że teraz nie będzie już przynudzała, jak to męczą ją wyrzuty sumienia. Ciekawie też zapowiada się sytuacja z wdową po Alejandrze, która z pewnością będzie chciała dociec prawdy.
Co do Renee to najprawdopodobniej zostanie wykorzystana przez Bena. No i znów tylko tyle w temacie tej postaci. Po raz kolejny ubolewam nad jej niewykorzystanym potencjałem. A na zakończenie, to zastanawia mnie kto obserwuje Bree.
Odcinek bardzo dobry, oceniam subiektywnie, kierowany ogromną słabością do tego serialu, na 9/10.
Początek końca: One Tree Hill 9x01 - recenzja
No i nadszedł ten czas, kiedy „One Tree Hill” startuje z 9-tym, ostatnim już, sezonem. Pierwszy odcinek finałowej serii miał mocny początek, z którym zapoznaliśmy się już w zapowiedziach. Pewnie pod koniec sezonu zostaniemy doprowadzeni do owych dramatycznych wydarzeń. Dobry zabieg ze strony twórców, zaciekawił mnie i z chęcią dowiem się, w jaki sposób nasi bohaterowi znajdą się w skomplikowanej sytuacji, przedstawionej na początku epizodu. Wydaje mi się, że Haley identyfikuje zwłoki Dana, a calowo nie pokazywano Nathana, by wprowadzić widzów w błąd.
Co do reszty odcinka, to uważam, że był bardzo przyjemny. Fajnie, że wrócił Chris Keller i piosenka Alex też wpadła mi w ucho. Znów mamy Dana w stałej obsadzie, i dobrze, bo to ciekawa postać. Co do naszej trójki głównych bohaterów. To Nathana nie ma sensu opisywać, bo bardzo mało się pojawiał, aczkolwiek scena finałowa z ojcem fajna.
Brooke – fajnie, że jest wreszcie szczęśliwa. Przyjemnie oglądało mi się jej nocną przejażdżkę z chłopcami. Sam też lubię wyprawy samochodem po zmroku, i tak jakoś miło patrzyło sie na Sophię za kółkiem, leżąc pod kołdrą w zimowy poranek. Dobrze, że u Brooke i Juliana nie ma całkowitej sielanki, bo są kłopoty zawodowe.
Haley – ciekawe, kto też czaił się za drzwiami? W „One Tree Hill” pełno tego typu wątków, co moim zdaniem, upodabnia ten serial do opery mydlanej, ale jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza. W ciągu lat przywykłem już do tego. Ma to też poniekąd swój urok. Ciekaw jestem czy scenarzyści pokuszą się na jakąś romantyczną scenę Haley z Chrisem. Bardzo bym chciał, ale pewnie nie będą chcieli burzyć nieskazitelnego wizerunku Naley, a szkoda.
Z reszty obecnej stałej obsady, to najfajniej wypadli Alex z Chasem i Chris. Queen i Clay znów dostali idiotyczny wątek z nocnymi wyprawami Clay’a. W ogóle nie wiem dlaczego ale Robert Buckley irytuje mnie w tym serialu. Mogli sobie darować tę postać, bo jest strasznie denna. Dobrze, że nie było Moutha i Mille, ale biorąc pod uwagę fakt, że są w stałej obsadzie, pewnie niedługo się pojawią. Oby jak najrzadziej, bo scenarzyści nie mają na nich pomysłu. W ogóle aktorzy wcielający się w te postaci moim zdaniem pomylili profesje, aczkolwiek mogę się mylić, bo nie wdziałem ich w innych rolach.
No i na koniec ojciec Brooke. Fajnie, że się pojawił i dobrze dobrali aktora. Richard Burgi (m. in. bezbłędny Karl Mayer z „Desperate Housewives”) bardzo fajnie zagrał. Zwłaszcza jak dociął Victorii na temat jej wieku. Mam nadzieję, że jeszcze się pojawi. Oby jak najwięcej rodziców Brooke – znając już obu, nie ma się co dziwić, że B. Davis ma taki charakterek.
Odcinek oceniam na 8/10. Jeden z fajniejszych epizodów serialu od dłuższego czasu. Choć może moja opinia jest nieco zbyt pochlebna, bo bardzo stęskniłem się za Tree Hill.
Powrót zwariowanych gospodyń domowych: Desperate Housewives 8x10 – recenzja
Ostatni odcinek „Gotowych…” zatytułowany „What's to Discuss, Old Friend?” przyniósł odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, czy Chuck zginął. W sumie wiadome było, że naszym desperatkom się upiecze, tylko ciekawe kto zabił Vance’a. Moim zdaniem nie był to Carlos, bo scenarzyści nie poszliby chyba na taką łatwiznę. Choć z drugiej strony podobnie sytuacja wyglądała w przypadku zamiany dzieci pod koniec 6-ego sezonu. Wtedy byłem pewien, że nie będzie chodziło o dziecko Solisów, bo byłoby to zbyt oczywiste (zbliżenia kamery na ich domek w trakcie wypowiedzi Mary Alice o zamianie), a jednak scenarzyści zaskoczyli mnie decydując się na oczywiste moim zdaniem rozwiązanie. Kto wie, może i tym razem tak będzie.
Wracając do odcinka. Pokuszę się o najprostszy sposób oceny, przyglądając się epizodowi przez pryzmat perypetii każdej z Desperatek:
Susan – jak dla mnie ta postać nie wnosi już prawie nic do serialu. Myślę, że dużo straciła po odejściu Edie. Razem tworzyły zgrany duet. Muszę jednak przyznać, że motyw z jej wyjazdem do NY, a potem do Oklahomy był dość zabawny.
Lynette – coś zdaje mi się, że powrót Toma do domu już bliski. Dobrze, że nie wdała się z nim w kłótnie. Dużo zyskała w moich oczach. Fakt, że nakłaniała Toma do wyjazdu do Paryża dobrze o niej świadczy. W ogóle ich rozmowa w kuchni po pizzy bardzo mi się podobała. Tak powinni zachowywać się dorośli ludzie. Dobrze, że przestała walczyć o Toma i była z nim szczera. Może teraz postara się spojrzeć na całą sytuację z jej perspektywy. Krótko – powrót starej, odpowiedzialnej Lynette, a nie ta zaborcza babka z 7-ego sezonu.
Bree – super wątek. Bardzo dobrze zagrała tę rozpacz i jak to ujęła Rene pustkę w oczach. Mimika twarzy Marcii Cross idealnie oddawała stan ducha kobiety, która właśnie próbowała popełnić samobójstwo przez cały odcinek.
Gaby – najlepsza postać, która przez 8 sezonów nigdy mnie nie nudziła. Nigdy nie była moją ulubioną, aż do tego sezonu. Teraz mogę stwierdzić, że jest to jedyna postać, która zawsze potrafiła mnie rozbawić. Rozmowa z policjantem na posterunku bezbłędna. Rozmowa z Carlosem w łóżku to rewelacja. Aż mnie ciarki przeszły jak mu zagroziła. Przynajmniej tak to odebrałem. Nie wiem czy chodziło jej, że zabije Carlosa, czy glinę z którym będzie gadał, ale po minie jej męża, wnioskuję, że to właśnie jego miała na myśli.
Renee – świetna aktorka, fajna postać i totalna ignorancja ze strony scenarzystów. Nie wykorzystali jej potencjału totalnie. Wątek z jej matką trochę naciągany ale jeszcze do przełknięcia. Dobrze zaopiekowała się Bree i jej tekst „You’re dead!” idealnie wpasował się w sytuację.
Ogólnie odcinek udany, oceniam go na 9/10. W ogóle 8 sezon jest bardzo dobry. Po średnim 7 to miłe zaskoczenie. Aż żal, że koniec już tak blisko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



