Czasem sprawdza się powiedzenie, że do trzech razy sztuka. Tak było i ze mną podczas oglądania seriali Alana Balla.
Zimą podjąłem trzecią już próbę obejrzenia pilota serialu "Czysta krew". Za pierwszym razem, a było to już kilka lat temu, wytrwałem tylko 20 minut. Później zachęcony sukcesem serialu postanowiłem dać mu drugą szansę, ale i tym razem nie wyszło. W dużej mierze ze względu na Annę Paquin, której mimika twarzy bardzo mnie irytowała. Dopiero trzecie podejście, spowodowane świąteczną przerwą w emisji ostatniego sezonu "The Vampire Diaires", zachęciło mnie, by ponownie sięgnąć po ten tytuł. Tym razem pozostałem przy serialu na dobre.

